Jak to jest widzieć i słyszeć więcej niż się powinno? Odpowiadam. Przejebane.
Czasami chciałbym zamknąć oczy, zasłonić uszy i uciec jak najdalej od pewnych przekleństw, które drążą mnie od lat.
Ile bym dał żeby być tępym kretynem jednym z wielu tych, którzy w szkole przytakują profesorom, uznając ich słowa za święte i jedyne prawdziwe, wkuwajac na wieczną pamięć ich prawdy i hoładując im do końca życia. Ale ja nie, ja zawsze musiałem wiedzieć lepiej.
Ile bym dał żeby wychodzić rano o 6 do pracy, wracać o 15, być chujem urzędnikiem, który wchodzi, wychodzi a potem cieszy się z życia z równie nieogarniwta żoną i udaje, że dobrze bawi się z dzieckiem. Ale ja nie... Musze zawsze coś po swojemu, musze zawsze na przekur. Do tego stopnia ze nawet powietrze tnie ręce.
Mogłem nie chcieć, spać pod lodówką, i siedzieć na kasie w pieprzonym banku. Ale nie. Jebana chora ambicja.
Mogłem siedzieć pozamykany w 4 ścianach i udawać że jest super, skupiać się tylko na sobie jak kiedyś. Ale nie... Zachciało mi się czegoś więcej.
Czy jest gdzieś taki moment w którym powiem SKOŃCZ? Boje się, że to już za chwilę, boje się że może nigdy.
Wchodzę do tej chłodni poraz kolejny, bez polara i ciepłych gaci, z nadzieją że się tam ogrzeje.
Ambicje mieszają się z głupotą, mądrości z naiwnością. Początki z końcami. I znowu rozkładam ręce roglądam się wokoło i... Nic. Pusto. Błąd algorytmu, niesprawności w układzie. Sterownik nie podał napięcia. Tsst. Patryk. Trzask.
Czasami chciałbym zamknąć oczy, zasłonić uszy i uciec jak najdalej od pewnych przekleństw, które drążą mnie od lat.
Ile bym dał żeby być tępym kretynem jednym z wielu tych, którzy w szkole przytakują profesorom, uznając ich słowa za święte i jedyne prawdziwe, wkuwajac na wieczną pamięć ich prawdy i hoładując im do końca życia. Ale ja nie, ja zawsze musiałem wiedzieć lepiej.
Ile bym dał żeby wychodzić rano o 6 do pracy, wracać o 15, być chujem urzędnikiem, który wchodzi, wychodzi a potem cieszy się z życia z równie nieogarniwta żoną i udaje, że dobrze bawi się z dzieckiem. Ale ja nie... Musze zawsze coś po swojemu, musze zawsze na przekur. Do tego stopnia ze nawet powietrze tnie ręce.
Mogłem nie chcieć, spać pod lodówką, i siedzieć na kasie w pieprzonym banku. Ale nie. Jebana chora ambicja.
Mogłem siedzieć pozamykany w 4 ścianach i udawać że jest super, skupiać się tylko na sobie jak kiedyś. Ale nie... Zachciało mi się czegoś więcej.
Czy jest gdzieś taki moment w którym powiem SKOŃCZ? Boje się, że to już za chwilę, boje się że może nigdy.
Wchodzę do tej chłodni poraz kolejny, bez polara i ciepłych gaci, z nadzieją że się tam ogrzeje.
Ambicje mieszają się z głupotą, mądrości z naiwnością. Początki z końcami. I znowu rozkładam ręce roglądam się wokoło i... Nic. Pusto. Błąd algorytmu, niesprawności w układzie. Sterownik nie podał napięcia. Tsst. Patryk. Trzask.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz