Zdjąłem buty. Potem skarpetki. Skarpetki wsadziłem do butów, odłożyłem je na betonowe nabrzeże, a sam stanąłem na trawie. Boso. Jak dawniej. Jak wtedy kiedy nieświadomy niczego jako mały chłopiec chodziłem boso leśną ścieżką od domku dziadków, po kamieniach, zaciskając zęby z bólu, aż do rzeki. Tam rosła miękka trawa. I do dzisiaj rośnie. Właśnie na niej stoję.
Wziąłem głęboki oddech i powoli zgramoliłem się na dół do wejścia na wodospad. Pierwszy krok do wody. Nie było ślisko, woda taka jak zawsze. Moja woda. Kolejny krok i coraz pewniej w głąb wodospadu. Poznaliśmy się. Nie trzeba było przypominać sobie kto jest kim. Jestem u siebie, to moja rzeka.
To już 31 lat od kiedy się poznaliśmy. Nie muszę się jej bać, a ona nie boi się mnie. Znamy się na wskroś. Nawet, tak jak teraz, kiedy nie widzimy się bardzo długo, to wiem, że jest, i na mnie tu czeka. Ona zaś wie, że prędzej czy później wrócę do niej, żeby dotknąć, poczuć, odpocząć.
Zanurzam w wodzie dłonie, nabieram wody, i obmywam twarz i włosy. Nie chcę otwierać oczu...
Odwracam się w stronę zachodzącego słońca.
- Kurwa, żeby w końcu był ten zielony...
Przyglądam się uważnie jak gubi się to słońce gdzieś za górą. Znowu nie zobaczę tego, na co tak długo czekam.
- Lekki! Leeeeeekkki!!
Jest mi tak dobrze, że udaje, że nie słyszę. W końcu szum wody jest na tyle głośny, że mogę nie słyszeć. Przechodzę powoli na drugi brzeg. Siadam na betonie i łapię na twarz ostatnie słoneczne promienie. W końcu całkowicie słońce kryje się za górami. Czas wracać...
Przechodzę powoli po wodospadzie. Nie boję się, bo jest mój. Po prostu chce zostać z nim jak najdłużej. Jak najdłużej chcę żeby moja rzeka przepływała mi przez palce stóp.
Wracam na brzeg. Siadam na moment i spoglądam na białą pianę wodospadu.
Biorę buty do ręki i ruszam przez trawę w stronę kamiennego lasu. Boso. Jak kiedyś. W stronę domu.
Dziękuję Ci rzeko, dziękuję Tobie wodo. Dziękuję Wam trawy łagodne i dziękuję Wam kamienie, i gałęzie rzucane pod stopy. Drzewa, lasy, co znam Was od zawsze. Dziękuję Wam węże i pstrągi sprytne w wodzie. Od zawsze mnie tworzyliście.
Dobranoc...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz