Pobladłe kot
Wypełzają dziś zza szaf
Zastygłą sól z rozdartych liżę ran
Z powyginanych letnich tęcz
Pozostał tylko beż
Od rana jak w najgorszych snach
Do dłoni dłoń
Za patem pat
Z podrasowaną miną w przód
Chociaż trzeba bokiem stać
Rozkładam myśli namiot znów
W miasteczku czarno białych bzdur
Zamykam oczy
Składam broń
Nie opowiadam już
Wypełzają dziś zza szaf
Zastygłą sól z rozdartych liżę ran
Z powyginanych letnich tęcz
Pozostał tylko beż
Od rana jak w najgorszych snach
Do dłoni dłoń
Za patem pat
Z podrasowaną miną w przód
Chociaż trzeba bokiem stać
Rozkładam myśli namiot znów
W miasteczku czarno białych bzdur
Zamykam oczy
Składam broń
Nie opowiadam już
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz