Po kamiennych ścieżkach przy rzece rozpusty
Potykam się o drewniane ramiona odpustów
Spoglądam w wir życia
Rozglądam wokoło
Wskakuje do środka
Na twarzy z okładem gównianego błota
Udaję że dobrze tak
Że lepsze jutro
Że piękna sobota
Nad brzegiem strumienia
Falą błyszczącego
Tu pstrąg chlupnie
Tam motyl
Czasem fota
Twarz moja znów twardsza
Nie życiem
A z błota.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz