czwartek, 3 października 2013

W dupie chuj - Słowiczy śpiew.



Wchodzę do sauny, siadam i słyszę ten jebany terkot. Wychodzę. W tej obok to samo. Jakiś multi babski comber. Nie ogarniam, jak można całymi godzinami gadać i ciągle mieć tematy do rozmów.  Jak spotka się dwóch kumpli – zamieniają ze sobą kilka zdań i wszystko jest jasne i wiadome – no chyba, że jest turbo KONKRETNY temat do omówienia. Nie mniej zazwyczaj wystarczy kilka zwrotów i jasne wszystko od a do z. Nie raz przy długich znajomościach wystarczy tylko krótkie „Mhmm”,  „No co kurwa, wiesz jak jest” bądź treściwe „A, weź kurwa…”. I wszystko kurwa jasne!  Żaden jeden mi nie powie, ŻADEN, że przebywanie na kilku metrach kwadratowych z kobietami więcej niż godzina, dwie, jest zdrowe dla ludzkiego organizmu (za wyłączeniem pewnych oczywistych sytuacji [tu facet wie o co chodzi, a ona rozkminia teraz całą noc]). Z czasem przestajesz słuchać, zwracać uwagę, wyłączasz się i zajmujesz swoimi sprawami i wtedy jest to… o… „Chyba mnie nie lubisz… w ogóle się do mnie nie odzywasz…”. Chuj strzela. 

Rozumiem. Już rozumiem, dlaczego faceci, mężczyźni żonaci z czasem sowieją i zamykają się w sobie. Nie wychodzą na piwo, nie rozglądają się na boki, uciekają. Oni się boją po prostu trafić znowu w ten niekończący się zakres wszechogarniającego ich szumu danych. Boją się zderzyć z tym pędzących jak pendolino transferem nieogarniętych myśli przekazu o wszystkim i niczym! „Nie lękajcie się!” – jakże wspaniale uniwersalne stwierdzenie. 

No ale czy kogoś pociągają milczące kobiety? Dla mnie kobieta, która nie gada jest leniwa, niezorganizowana, nie mająca zdania, poglądów i wartości nie przedstawiająca żadnej. ONA MUSI GADAĆ! Trzeba tylko umiejętnie je uciszać. 

Niestety w saunie, ni chuja. Same nieznajome. Jeszcze się krępuję. Chociaż...

1 komentarz: