czwartek, 29 grudnia 2011

Lekkim okiem: Koncert trzech Lekktorów


Gwiazda

Gdy w garnuszku o północy
Moje życie koło toczy
Oczy moje na dnie szklanki
Nie odsłonię już firanki

Na niebieski kuchni sufit
Gdy zapłonie łuną świt
Tam gdzie żadna już nie zalśni
Najjaśniejsza nawet z nich.




Kuropatew

Lecz czy kiedyś przyjdzie przeszłość?
Czy uchwycę teraźniejszość?
Jak zamienić mą nienawiść
W to co każdy w sercu ma?

Czy wystarczy jej na tyle
By me oczy poszły spać
Czy też będzie jej na tyle
Żeby dać jej, potem brać
                                 Na mać…





Marek i Hanka

Wieszak, bo lubię wieszać
Łokieć, bo lubię mieszać
Sracz, bo rano pomyśleć mogę
Że zbyt wiele czasu upłynęło w tamtej dobie

Ileż dób minie zanim rozumieć zacznę
I obserwacje moje zapiszę bacznie
Bo lubię bakać
Bo nie chcę już mieszać, wieszać i płakać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz