Z zasypiania obok powróciłem do fazy zasypiania przy... Możdżerze. Lekko nie jest. Kołdrę i poduszki porzuciłem na rzecz jaśków i koca. Jakbym dostał pocztówkę z wakacji "Wymarzone lato z Okruchami", co jakiś czas życie przypomina o tym gdzie moje miejsce. Dlatego też kanapa, lampka wina, zioła i muzyka ku nocy, na sen... Urszula kłamała, że nigdy już nie weźmie nic, albo po prostu nie wiedziała co ją za moment czeka.
Z jednej strony jest dobrze, z drugiej jak gdyby nigdy nic. Niby wszystko ale nic.
Gdzieś podstępem cichy ducha urzędnik wydaje zezwolenie na budowę. Kolejnego muru i fortecy. Tym razem chyba prędzej ucieknę z placu budowy najdalej jak sie tylko da, nim postawię choćby jedną cegłę.
I jak te klawisze czarne i białe. Raz jest coś, a raz nie ma. I nie da się ciągle biegać po parku, w końcu trzeba wrócić do tej białej kostki.
Dziś nie ma. Jutro? Może będzie. Pozwolenie na budowę jeszcze nie dotarło. Może też wcale go nie ma, a ja tylko ubijam ziemię pod mury na zapas.
Z jednej strony jest dobrze, z drugiej jak gdyby nigdy nic. Niby wszystko ale nic.
Gdzieś podstępem cichy ducha urzędnik wydaje zezwolenie na budowę. Kolejnego muru i fortecy. Tym razem chyba prędzej ucieknę z placu budowy najdalej jak sie tylko da, nim postawię choćby jedną cegłę.
I jak te klawisze czarne i białe. Raz jest coś, a raz nie ma. I nie da się ciągle biegać po parku, w końcu trzeba wrócić do tej białej kostki.
Dziś nie ma. Jutro? Może będzie. Pozwolenie na budowę jeszcze nie dotarło. Może też wcale go nie ma, a ja tylko ubijam ziemię pod mury na zapas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz