wtorek, 11 listopada 2014

Maszyna




Nigdy nie myślałem, że będę kim jestem, tu gdzie jestem, i tak jak jestem. Leżąc na podłodze i zastanawiając się nad tym, jak zdobyć więcej i więcej, zapominam o tym, że aby coś rosło, trzeba to nawozić, nawadniać. Ziemia bez wody staje się jałowa. Na ziemi, która nie jest targana powodzią, pożarem, mrozem i słońcem, nic nigdy nie urośnie. Tak samo jest z człowiekiem. Pozbawiony przeżyć, przygody, doznania zła i dobra, bólu porażki i euforii zwycięstwa – stajesz się głazem. Bez tych drobnych kropli życia, tkwiąc w ułożonym, uporządkowanym świecie, stajesz się nieurodzajnym polem palonym słońcem i targanym suchością. Nic na tobie, jeżeli pustka w tobie. 

Będąc piękny i wszechmogący lata wstecz, wstąpiłem do rzeki, która miała być pełna ryb i wody bogatej w minerały. Osady drylujące nurt miały przynosić mi piękne myśli i zdolności, użyźniać, dawać to, co mogę mieć najlepsze, być początkiem mnie samego.

I zdarzył się czasem chorobliwy pstrąg, i osady łechtały mnie co jakiś czas. Woda jednak była jałowa, a nurt niósł ze sobą jedynie śmieci w postaci zastępczych słów, chciwości tabel i bez litości wykresu. Ranking głazów i szarość papieru zza szklanej witryny.  I leżałem. Po czasie przyzwyczajasz się do tego jak jest i przyjmujesz wygodę, którą daje ci system. System regulujący koryto do tego stopnia, że nie dzieje się nic, chociaż na pozór bardzo wiele. Przestajesz reagować, działać, myśleć. Po prostu jesteś. Przyjmujesz i oddajesz to, co chcą żebyś przyjmował i oddawał. I tak co dnia. Wchodzi i wychodzi. Jest i nie ma. Zero, jeden – zawsze dobrze. Jak ta wiklina w ogrodzie pod dupą – niby trzeszczysz, ale nie żyjesz. 

Przełamany. Zostajesz sam sobie w sobie samym. Suchy. Pozbawiony emocji, wrażeń. Czerstwy jak trzydniowy chleb. Nie masz nic i nikim nie jesteś. Stajesz się maszyną, jedną z wielu, co na rozkaz idą budzić nadzieje, po czym kradną to co innym zostało, pozbawiając ich resztek przyszłości. Pokochać? Polubić? Się nie da. Można co najwyżej się przyzwyczaić do tego stanu rzeczy. Po czasie obojętniejesz. Wygodnie jest też być obojętnym. Szukasz wytłumaczenia sytuacji, które mają miejsce – bo oni, bo to nie ja, bo to moja praca. Gówno prawda.

Zbierasz laury. Najlepszy, wspaniały, wszechmogący, BOHATER – suchy, trwały na wieki głaz, pozbawiony emocji. Nikt. Wyprany, wybielony, żałosny. Stajesz się prochem, z którego powstałeś i nic po tobie. Nawet sól już dawno rozwiał wiatr. Furia.